O ile mnie pamięć nie myli pierwsze ciągotki do fotografii miałam będąc dziewczęciem w wieku SP, kiedy to biegałam po polach wsi (poznacie ją tu z paru zdjęć) z rosyjskim aparatem SMENA na czarno-białą kliszę (a wujek Zbyszek patrzył wtedy z zaciekawieniem i zdziwieniem zarazem: "bo twoje koleżanki miast po polach, z chłopcami w piłkę nawet grają"- nota bene: grałam też;) Naprzemiennie fotografię zastąpiłam malarstwem, grafiką...